🎵 LEVEL DOWN // by Patokalipsa

who played on that record? search an artist and check the credits — powered by MusicBrainz. first time here? see how it works.
checking the liner notes…
LEVEL DOWN cover

LEVEL DOWN

by
December 31, 2024 📍 Ludzie Koty Studio 👁 38,628
🎧 1,391 listeners ▶ 10,912 plays IMUDB Ranking 8.0/10 Based on how many times this track has been played on Last.fm — not a critic score.
PATOKALIPSA - LEVEL DOWN
patokalipsa · 1,406,266 views · 27,222 likes

🎛️ Credits

Produced by
Written by
Mastering Engineer
Mixing Engineer

More from Patokalipsa (12)

Last.fm top tracks
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Patokalipsa
Lyrics · Genius ↗
58 ContributorsLEVEL DOWN Lyrics Tytuł utworu to nawiązanie do Laikike1'a, który przez wiele lat wrzucał podsumowanie roku jako Level Up. Sama zmiana na Level Down zapowiada, co o aktualnej scenie rapowej myśli Patokalipsa [Intro: Eripe] Zwycięzca śmierci, piekła i szatana Wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana Naród niewierny trwoży się, przestrasza Na cud Jonasza — Alleluja [Zwrotka 1: Eripe] I chuj z wami, raperami, tiktokerami Fighterami, graczami i biznesmenami Wróciłem se grać dla jaj, ale grać z jajami I chociaż czasem brak zajawy — wszystko dla ziomali Wołają do studia, ja, kurwa, się napić wolę Ale jeszcze wam pokażę bydlaka jak Mati Borek Scena się zapuściła i grubą beką jest Kto wam dbał o linie jak nie było nas? Bedoes? Rap gówno warty, nie pierdolcie mi o zmianie warty Jedyne co siada mi to psycha, wy jebane parchy Tu każdy leci fajnie, totalnie to jebie mnie To niе dla mnie, jakieś dzieci z mic'iеm jak w Neverland I te dziewczynki, co się wożą, jakby scenę zjadły Przydałoby im się wypierdolić — #kartky Rap się zmienił nie do poznania, a mi to zwisa Tede rapuje bez pisania, kurwa — wcześniej pisał? Jakie życie taki rap, gdy twój to pop i chujnia Wycieranie mordy moją ksywką nie jest oki, kurwa Przez was, tępe chuje, znowu się wpędzę do grobu I do usłyszenia za pięć lat, kiedy się wścieknę znowu [Zwrotka 2: Delekta] To było siedem lat nieszczęść i kaca Powiedzcie na mieście, że Pato Pato wraca Bo scena to dalej dno, nam zostało tylko to Co ojcu Agaty Fąk, czyli załamanie rąk, yo Musi być prawilnie, mordo, beki nie ma tu wcale Pytanie — za spacer z psem jest przypał w kryminale? Popek se za mocno wkręcił "jebać psy" na banię Ja tak samo jak Popek, na Młode Wilki chuja kładę Dziś co drugi raper musi mieć napisy w numerach Tu nie pomoże logopeda, czas pizdy umierać Pewnie zamówię sobie jutro wasze płyty grobowe Bo ja najbardziej czekam na wasze napisy końcowe Mam dissy gotowe, jak wychylisz głowę to nara, łaku Bo ja nie toleruję laktozy i mumble rapu Te raperki na scenie to cringe, aż pizdę wykręca Wszystko sztuczne — usta, cycki, inteligencja Jebane beztalencia, zabierz im wtyczki to będą w chuju Nie wierzysz, to odpal White'a na Red Bullu A ich fani lubią być ruchani przez tych bezbeków Płacą stówę by posłuchać koncertu z playbacku Wczoraj śmiali się z Jędkera, dzisiaj sami robią disco I to real talk, jakby to powiedział Pih: "to nie jest hip-hop" Nazwij mnie boomerem, dziwko, niepotrzebny mi twój respekt Jeszcze będzie w chuj śmiesznie, jak zrobimy gnój w mieście [Zwrotka 3: EsZet] Mordo, nie mam autotune-a, no bo nie potrafię śpiewać Oni mają autotune-a, no bo nie potrafią śpiewać Ich koncert to playback i bez beki powiem wam Że zamiast tego słuchać wolę przeciąć gardło sobie sam Jestem sobie Pan jak jebany Jan Zamoyski Tego potopu bełkotu nawet nie tłumacz na polski Typy nie rapują, tylko jęczą, drą pizdę Mają wbite w Ciebie, dziecko, oni robić chcą biznes Dla forsy, chłopaku, to piliby ejakulat Zestaw Pato w Macu — spliff na chill, no i denaturat Grasz to źle akurat, lepiej zejdź z miejsca Oddam wszystkie wasze wersy za jeden wers Eisa Weź przestań, bujasz karki tym lapsom Sorry ziomuś, u mnie nadal bardziej Smarki niż Żabson Popelina na TikToku? Nic trudnego dla chcącego (Szczęść Boże) Trzy słowa dla Edzia prowadzącego Mnie za chuj to nie czesze, kończysz już? To się cieszę Widzę znów tyle głów, co ma mózg jak orzeszek Czy to rap, czy freakfighty — wszystko wprost z odbytu Nie ma to jak idolizować troglodytów To nie gang bang, taki banger tu siada Wraca Pato dźwięk, więc tutaj pędem to składam Ich geng, geng — żenada, cziki beng, beng — odpada To, że mają fanów, to jest degrengolada [Zwrotka 4: Zygson] Witajcie, mamy do pogadania, błazny Zamiast kleić pizdy, kleją się do plazmy Znalazłem kurwy, co ukradły hip-hop Wystarczy, że odpaliłem TikTok Rapowe boysbandy grają po przedszkolach Nie lubię tych chłopców, jak Wojtek Gola Mam papier na to, twoi idole lecą w RMF A gorące szesnastki zapisują w PDF Może poprawią humor dziś mi drinki Tylko bez oliwki, uczulenie mam na dziwki Kolaboracje, byle tylko hajs się zgadzał Złą sławą owiani, jak Emil Hácha Chuj z takimi patriotami, niech giną bez śladu Choćby dawali za friko, to nie wezmę przykładu W McDonaldach wolą beefy? Niech grają za fryty Wzbudzają niesmak, tak samo jak ich płyty Trzeba mieć jaja, żeby wyjść przed szereg Czyszczę scenę, szpecą ją jak pryszcze cerę Śmiecie, pierwsze przykazanie czy za trudne Skoczmy na Jasną Górę i pomódlmy się za Buddę Obserwuję te kariery wasze marne Pato Pato unikalne, jak karzeł z downem [Przerwa: Penx] Ej, ej, ej, ej, jeszcze ja, jeszcze ja (Ta) [Zwrotka 5: Penx] Yo, bandziorno, w Polsce widzę nowy rodzaj kina, nie (Nie) Dziś pedofil kryje pedofila Nie chcę ich oglądać, co to dla was znaczy Skoro zdjęcia na sociale gratis zrobi im aparat władzy Kula w pierś daje brak tętna, on na drzewie reflektuje Wór na łeb, na szyję pętla i was chętnie podlinkuję Pisać chcę i nie ochłonę, się nie zgadza liczba zgonów Pizza gate? Piece są włączone, a z nimi do spodu Powiedzą, że mało wiem, ale wiem, jedno jest pewne Wiadomo, że walą śnieg, tak bardzo lubią nieletnie Co do śniegu, to przed walką trzeba zrobić wszystkie pompki Ale jak macie trenować? Jak zjedliście wszystkie worki Jedź do mamy, powiedz, że ci bardzo przykro W ogóle to nie chciałeś tego, by tak słabo wyszło I się popłacz, może dzięki tobie to oszczędzą wodę Bo jak wyjdziesz to ktoś wjedzie z mopem i zetrze podłogę Żeby nikt nie poszedł twoim śladem Bo przykład dałeś najlepszy, jak z siebie tu zrobić szmatę Ta wasza ekipa usypia, lepiej niech kreski wezmą Mi o polskie znaki chodzi, bo nie lubię kiepskich Wersow Wersy kopiowane przykuły uwagę, fanki wykuły na blachę Łatwo Ci je zerżnąć, na nich robisz papier Czapki z głów i twarze nieskalane intelektem Dziś opchnąć kawałek to ściągnąć kawałek, kim jesteście?
The IMUDB Guitar Guide
The Complete Guitarist — 20 chapters, beginner to expert. Free PDF, no email required.
Download Free
Sponsored